czwartek, 14 kwietnia 2011

Minął rok!!!

Miejsce było nad wyraz tendencyjne - widok, który się z niego rozpościerał zamieszczamy. Ciemno, ciepło, zupełnie pusto, z kroplami wiosennego deszczu. To wtedy dowiedzieliśmy się, gdzie nocują pawie - wysoko na drzewach (pół godziny później przyglądał nam się bacznie bóbr płynący warszawską Wisłą). Za to my pół godziny wcześniej patrzyliśmy na 30 trumien.
Do tej pory nie wiadomo, czy on rzeczywiście zapłacił administracji parku, żeby w nim nikogo nie było (tak twierdził...). Ona najpierw nie uwierzyła, ale w sumie do tej pory nie  wie jak to możliwe: całe Łazienki dla nich. Weszli do parku "osobno", wyszli trzymając się za ręce. Każdy ma swoje miejsce: to jest to nasze. I to już rok od tamtego momentu - nasz rok...

4 komentarze:

  1. eeee... teraz już mogę chyba powiedzieć... jeden telefon i... sporo wzięli za wynajem no ale to jest parę hektarów, ale ta sama opcja plus łowienie karpi i strzelanie paintballem do pawi kosztowała dwa razy tyle więc... no ale Adam powiedział że idzie va banque... w grę wchodziło jeszcze parę innych lokalizacji gdyby się nie udało, no ale się udało i w sumie się cieszę bo ten pomysł z czołgiem... no ale to temat na inną opowieść :-)

    OdpowiedzUsuń